Tworzenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego dla opornych. Poradnik praktyczny

Niestety, coraz częściej uczestnikami ruchu stają się rowerzyści. Ten problem spędza sen z powiek wielu światłym funkcjonariuszom pracującym w służbie naszej Ojczyzny. Jesteś ministrem lub posłem, dla którego wyznacznikiem statusu jest stanie w korku w luksusowej furze? A może jesteś sejmowym urzędasem, dla którego rowerzyści to zło wcielone? Świetnie! Tak się składa, że ten oto poradnik został stworzony właśnie dla takich jak Ty. Wystarczy, że zastosujesz się do kilku prostych zasad, a o zasłużenie na miano „Janusza legislacji” możesz być spokojny.


Zasada nr 1. Podstawowym źródłem niebezpieczeństwa na drogach są rowerzyści. Nie szkodzi, że z bzdurnych statystyk (patrz zasada nr 4) wynika, że jeśli komuś zagrażają, to głównie sobie, a sprawcami większości wypadków z ich udziałem są kierowcy. Nawet sam Trybunał Konstytucyjny orzekł, że pijany rowerzysta może pędzić 70 km/h, przez co powinien być traktowany tak jak pijany kierowca 40-tonowej ciężarówki lub nietrzeźwy prowadzący autobus wypełniony setką pasażerów. A przecież jego wyroków nikt uchylić nie może (choć Ty i tak wiesz, że Trybunał nie miał racji — to rowerzyści powinni być karani najsurowiej ze wszystkich, dlatego tym bardziej niezgodne z konstytucją są obecne przepisy, które zostały złagodzone z prozaicznych przyczyn — więzienia nie wyrabiały z przyjmowaniem nietrzeźwych rowerzystów łapanych na niespotykaną na Zachodzie, a także Wschodzie, Północy i Południu skalę).

(Źródło)

Nie zastanawiało Cię, skąd się biorą te wszystkie wypadki z udziałem rowerzystów? Przecież gdyby nikt nie jeździł na rowerze, to tych wypadków by nie było! A więc nie przejmuj się, że tak naprawdę większość zdarzeń drogowych bierze się z jazdy z nadmierną szybkością (nic nie stoi na przeszkodzie, żeby niezgodna z przepisami niebezpieczna jazda była tak jakby legalna –- normalna rzecz, w końcu sam czasem musisz “depnąć”, żeby nadrobić czas stracony na stanie w korkach i szukanie miejsc parkingowych) czy wymuszania pierwszeństwa (na przykład na Twojej ulubionej “zielonej strzałce”), tylko kombinuj, co by tu zrobić, żeby zmniejszyć zagrożenie u prawdziwego (według Ciebie) źródła, jakim są rowerzyści. Wmów sobie, że w odbieraniu im podstawowych praw i nakładaniu na nich zbędnych obowiązków na pewno leży klucz do poprawy bezpieczeństwa.

Wszystkiemu winni są cykliści. Rzecz jasna, nie wypowiesz tej podstawowej prawdy publicznie (no może czasem wymsknie Ci się, że np. Warszawa to nie wieś, żeby po niej rowerem jeździć, a w mediach chlapniesz parę oszczerstw i negatywnych stereotypów). Wręcz przeciwnie, będziesz zarzekał się, -– wbrew jednogłośnej krytyce organizacji rowerowych z całego kraju –- że chodzi Ci wyłącznie o dobro tych zakichanych rowerzystów, tak aby nikt nie pomyślał, że jesteś negatywnie uprzedzonym do nich oszołomem (którym tak naprawdę oczywiście jesteś). Inaczej Twoja frakcja straciłaby wiele głosów przy następnych wyborach, gdyż większość ludzi chciałaby poruszać się na rowerze po mieście, gdyby były do tego odpowiednie warunki. Ale Ty jesteś w tej mniejszości, która swoimi autkami będzie jeździć zawsze i wszędzie, obojętnie jakie straty czasu miałyby się z tym wiązać. Najchętniej zdelegalizowałbyś rowery całkowicie i w ten sposób kwestia cyklistów byłaby ostatecznie rozwiązana, ale na razie się z tym wstrzymaj. Na początek pomyśl, jakie jeszcze utrudnienia mógłbyś zaserwować rowerzystom, żeby choć trochę powstrzymać tę egipską plagę. Może wymóg noszenia kasków i kamizelek odblaskowych, może obowiązkowe ubezpieczenia i opłaty, a może chociaż papierologia i biurokracja? Możliwości są nieograniczone! A to wszystko możesz wytłumaczyć chęcią „poprawy bezpieczeństwa” i niczym więcej. I wilk syty, i owca cała. No popatrz, jaki jesteś genialny!

Karta NL.jpg
W Holandii uczniowie szkół są objęci powszechną edukacją rowerową z egzaminami praktycznymi w warunkach rzeczywistego ruchu drogowego (w przeciwieństwie do Polski, gdzie kończy się na „ósemce na boisku” itp.). Jednak nie istnieje tam odpowiednik karty rowerowej. To dziwne, bo przecież urzędnicy też muszą z czegoś żyć (a z czego mają żyć jak nie z biurokracji), a i zawsze trochę grosza do budżetu by wpadło z mandatów za nieposiadanie przy sobie papierka. No i co mają policjanci lepszego do roboty, niż poświęcić wiele godzin pracy na procedury związane ze ściganiem nieletnich rowerzystów jeżdżących bez karty rowerowej?

Zasada nr 2. Uszczęśliwiaj ludzi na siłę. Żeby nie było, że chcesz tylko utrudnień -– wymagaj oprócz tego całkiem rozsądnych środków bezpieczeństwa! A przynajmniej takich, które ktoś może uznać za rozsądne w niektórych szczególnych przypadkach. Czytasz przecież, jak ludzie piszą po internetach: “Jeżdżę na rowerze i używam kasku/ubrań odblaskowych, wolę przepuścić samochód, gdy mam pierwszeństwo niż być potrąconym” itd. To chyba coś w tym musi być?

Rzeczywiście, trudno nie zgodzić się z potrzebą stosowania zasady ograniczonego zaufania. Pójdź jednak o krok dalej i wprowadź zasadę nieograniczonego niezaufania: “Rowerzysto, masz pierwszeństwo i dojeżdżając do skrzyżowania widzisz, że droga podporządkowana jest pusta po horyzont? Nic nie szkodzi -– i tak się zatrzymaj. Dla własnego bezpieczeństwa. Zresztą skoro jeździsz rowerem zamiast samochodem, to widocznie cierpisz na nadmiar wolnego czasu”.

lawsfreedom
Kaski dla nieletnich w akcji: „Byłem dziś świadkiem jak brak kasku być może uratował komuś życie. Wjechałem sobie rowerem na górę, dość stromą, gdzie w zimie jeździ się na nartach, było tam kilku nastolatków, z których jeden pyta pozostałych: „to co, ścigamy się kto pierwszy na dole”? Jeden chyba stchórzył i mówi „ja odpadam, bo nie mam kasku”. Wreszcie nie zjechali, bo nie chcieli go zostawiać. To tylko pokazuje, jak dzisiejsza młodzież zatraciła już resztki instynktu samozachowawczego. Jakby miał kask, to by zjechał, bo mu wmówiono, że w kasku jest bezpiecznie. A zjechać z tej góry nawet w kasku, to głupota i niejeden już się tam połamał. Jak byłem dzieckiem, to nikt się nie odważył stamtąd zjechać, teraz co jakiś czas widuję takich samobójców (zwykle w kaskach), ale jeszcze nie widziałem, żeby ktoś do końca dojechał bez upadku.”

I podobnie, do tej pory z kasku skorzystałby np. kolarz, który trenuje jazdę z prędkością 30-50 km/h. Zainwestowałby niemałe pieniądze w profesjonalny sprzęt, który w razie wypadku rzeczywiście mógłby zmniejszyć ewentualne obrażenia. Ty jednak możesz wcisnąć obowiązkowy kask nawet babci jadącej 15 km/h po ścieżce rowerowej -– w końcu według Ciebie to też sport ekstremalny wymagający specjalnego ochronnego wyposażenia. Oczywiście babcia kupiłaby tani kask z marketu, niedopasowany, który nawet w razie wywrotki nie tylko nie ochroniłby jej głowy, ale jeszcze np. złamał nos, a nawet mógłby zwiększyć ryzyko urazu mózgu lub karku.

Jeśli nie chcesz od razu zmuszać do noszenia kasku babcie, to przynajmniej zacznij od tych, którzy są mniej świadomi zagrożeń, czyli nieletnich. Im w szczególności kask zapewni fałszywe poczucie bezpieczeństwa i skłoni do bardziej ryzykownych zachowań -– na zasadzie “mam kask, to mogę poszaleć”.

dummy1024
Na szczęście zdarzają się cykliści, którzy sami wiedzą, jak zadbać o swoje bezpieczeństwo. Tylko ten akurat miał pecha, bo trafił na obiekt, który najwyraźniej nie był pomalowany na wystarczająco jaskrawe kolory.

Ktoś mógłby uznać, że dla niego korzystne byłoby poprawienie swojej widoczności przez założenie jaskrawego ubrania, w celu zmniejszenia zagrożenia ze strony kierowców jadących z nadmierną prędkością (dającą zbyt mało czasu na reakcję) lub nie zwracających uwagi na rowerzystów, jeśli przyszłoby mu się poruszać po niebezpiecznej drodze (a takich wciąż w Polsce jest niestety pełno). Ale komuś innemu może to zupełnie nie odpowiadać lub uznać, że nie poprawi to w istotny sposób jego bezpieczeństwa. Jednak Ty postaraj się o to, żeby wszyscy musieli jeździć np. w kamizelkach odblaskowych nawet po osiedlowych uliczkach z ruchem uspokojonym. Tak na wszelki wypadek -– lepiej dmuchać na zimne.

I tym sposobem z czegoś, co w teorii miało uchronić uczestników ruchu przed zagrożeniami, których nie są świadomi, w praktyce wyjdą absurdalne przepisy, które część ludzi zniechęcą do jazdy na rowerze, jednak zapewnią niemałe wpływy z mandatów dla niepokornych cyklistów. A przecież o to chodziło!

Zasada nr 3. Wprowadź kary dla niewinnych ofiar.

Do tej pory standardem było zakazywanie prawem tego, co spowodowałoby szkodę dla innych, ale kar za brak obrony przed spowodowaniem szkody przez kogoś innego w zasadzie się nie stosowało. O ile nie ma nakazu instalowania zabezpieczeń przeciwwłamaniowych, tak za obrabowanie czyjegoś domu grozi już więzienie. Twoja innowacyjność polega jednak na tym, żeby ten trend odwrócić. Oczywiście trudno, żeby niektórzy ludzie zgłaszający włamanie na policję musieli na dzień dobry zapłacić grzywnę za brak alarmów, pancernych drzwi i wynajętej firmy ochroniarskiej albo żeby sprzedawca postrzelony przy napadzie na sklep musiał zapłacić mandat za brak kasku i kamizelki (kuloodpornej).

Kiepskim pomysłem byłoby też nakazanie kierowcom zatrzymywania się na każdym skrzyżowaniu, na wypadek, gdyby np. jakiś kierowca TIRa wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej przez nieuwagę wymusił pierwszeństwo. Ale w przypadku cyklistów nie musisz się wprowadzania takich śmiałych rozwiązań obawiać. Dzięki temu jak kogoś mającego pierwszeństwo przejedzie samochód, to poszkodowany jeszcze dodatkowo dostanie mandat. I dobrze, dzięki temu następnym razem odechce mu się być przejeżdżanym przez samochód.

znak-dworak2
Na rysunku: projekt nowego znaku drogowego, który ma być stawiany tam, gdzie pojazd równocześnie ma pierwszeństwo i nie ma pierwszeństwa przed innym pojazdem (tzw. znak Schrödingera). Umożliwi on wprowadzenie popularnego wśród części funkcjonariuszy publicznych pomysłu polegającego na tym, żeby pojazdy na drodze głównej musiały zawsze* ustępować pierwszeństwa pojazdom poruszającym się w relacji podporządkowanej.
(* tzn. oczywiście zawsze o ile są rowerami)

dummy1024
Nie obawiaj się wprowadzić podobnych regulacji również w stosunku do pieszych. Nie udało się za pierwszym razem, to może uda się za drugim?

Oponenci będą mówić, że tego typu przepisy zamiast poprawić bezpieczeństwo, sprawią, że kierowcy zagrażający innym poczują się jeszcze bardziej bezkarnie. Będą jeszcze częściej wymuszać pierwszeństwo, bo przecież “pieszy/rowerzysta i tak musi się zatrzymać”. Natomiast po wprowadzeniu obowiązkowych kamizelek odblaskowych będą jeździć jeszcze szybciej i nie będą uważać na tych, którzy nie świecą jak choinki.

Ale Ty nie wierz takim głosom. Według Ciebie wszyscy cykliści to idioci. Ty wiesz lepiej, co jest dla nich dobre i już.

Z kaskami jest podobnie. Wprawdzie pewnie powiesz, że kaski nie są zaprojektowane do ochrony przed zderzeniem np. z pędzącym samochodem, a obowiązek ich noszenia jest po to, żeby społeczeństwo nie musiało płacić za leczenie tych bezkaskowych wariatów uprawiających ostrożną jazdę na rowerze z bezpieczną prędkością. Ale mają też dodatkową zaletę –- jeśli cyklista byłby poszkodowany w wypadku nie ze swojej winy, to mógłby na pocieszenie dostać mandat za brak kasku. I dobrze mu tak -– w końcu nawet policja sugerowała, że jak ktoś jeździ bez kasku rowerowego, to sam się prosi o np. złamanie kręgosłupa albo żuchwy.

Zasada nr 4. Wyrzeknij się wszelkich statystyk i analiz. Nie od dziś wiadomo, że wszystkie statystyki kłamią z definicji, a jakieś systemy ewidencji wypadków i kolizji nie powstały powstały przecież po to, żeby wyciągać jakieś wnioski dotyczące skuteczności działań mających poprawić bezpieczeństwo.

Jeśli jednak wpadną Ci w ręce jakieś statystyki, nie panikuj. Szczególnie, jeśli będą one dotyczyły np. samych urazów głowy wśród rowerzystów czy skuteczności kasków rowerowych, a nie będą zawierały porównania do ryzyka ponoszonego w czasie używania innych środków transportu czy wykonywania innych codziennych czynności (jak np. chodzenie po schodach). Gdyby jednak jakiś wywrotowy cyklista podsunął Ci badania zawierające takie porównania, to po prostu wyśmiej je, powiedz, że badaniami można udowodnić każdą tezę. I wystarczy.

Motoring Helmet 014
Ponad połowa wszystkich urazów głowy ma miejsce w pojazdach silnikowych i więcej ludzi trafia do szpitali w wyniku chodzenia po ulicy niż jazdy na rowerze„, „Pomimo poduszek powietrznych i pasów bezpieczeństwa, kierowcy padają ofiarą alarmującej liczby urazów głowy. (…) Jedno z oszacowań mówi o oszczędnościach dzięki [ochronnym samochodowym opaskom na głowę] wartych aż 380 milionów dolarów (spowodowanych zmniejszoną liczbą urazów), podczas gdy wyścielenie górnej części wnętrza samochodów miękkim materiałem da jedynie 123 miliony dolarów oszczędności.„, „Według badania francuskiego z 2006 r., piesi mają o 40% większe szanse doznania urazów mózgu niż rowerzyści bez kasków„.
Bla, bla, bla. Ty i tak na pewno wiesz, że należy zmusić ludzi do używania kasków właśnie w czasie jazdy na rowerze. Bo po prostu tak Ci się wydaje.
(Na zdjęciu: autentyczny “lekki i wygodny” australijski kask dla kierowców i pasażerów samochodów)

Zapytasz pewnie: na podstawie czego tworzyć prawo, jeśli podważysz wiarygodność analiz cytowanych przez innych, ale nie dysponujesz innymi badaniami mającymi potwierdzić Twoje rewolucyjne tezy? Żaden problem! Zapytaj na przykład partyjnego kolegę (tego, co to sobie lubi puścić na full wypasiony zestaw audio w aucie), co sądzi o zakazie jazdy na rowerze w słuchawkach. Zapytaj pana Józia, kierowcę, jakie ma zdanie na temat obowiązkowych kasków dla kierowców rowerzystów. On jeździ samochodem, nawet bardzo dużo jeździ. On się zna.

SideBySide
W statystykach nie odnotowano ani jednego wypadku z powodu jazdy rowerem obok siebie? Nic nie szkodzi! Czegoś takiego należy zakazać, bo jest to niebezpieczne. Tak po prostu. Ci, którzy się temu sprzeciwiają, niestety nie mają racji. Trudno to wytłumaczyć, ale racji nie mają.
(Fot. „Co definiuje jazdę na rowerze po holendersku”)

Zasada nr 5. Intuicja i naiwność, a nie realizm i praktyka. Wydaje Ci się, że obowiązek posiadania karty rowerowej albo jazdy w kamizelce odblaskowej przyniesie więcej pożytku niż szkód? Bardzo dobrze, że Ci się wydaje! To w zupełności wystarczy. Liczą się wydumane teorie nie mające pokrycia w faktach, a nie twarda rzeczywistość. Nie zniechęcaj się narzekaniami, że np. obowiązek jazdy w kasku –- zarówno poprzez brak zauważalnej skuteczności w zapobieganiu urazom głowy jak i poprzez gwałtowny spadek podróży rowerowych (część ludzi nie chce jeździć w kasku, dla innych jest to nadmierny kłopot), a w konsekwencji zmniejszenie aktywności fizycznej — w ostatecznym rozrachunku pogorszy zdrowie publiczne zamiast je poprawić, a na potwierdzenie tej tezy będą machać Ci przed oczami jakimiś liczbami czy bzdurnymi statystykami (patrz zasada nr 4). Ty jesteś prosty człowiek: jak każesz innym zakładać plastikową skorupę na głowę czy im się to podoba czy nie, to ogólny bilans zdrowia społeczeństwa musi się poprawić i już, a jeśli rzeczywistość jest inna, to tym gorzej dla rzeczywistości. Nie przejmuj się jakimiś mniej intuicyjnymi skutkami, których związek z nieprzemyślanymi regulacjami nie jest na pierwszy rzut oka widoczny. Po prostu rób to, co Ci w pierwszej chwili do głowy przyjdzie i… jakoś to będzie.

Melbourne
W Melbourne przeprowadzono ankietę w celu odpowiedzi na pytanie, dlaczego tamtejszy rower publiczny ma mniejszą liczbę użytkowników niż zakładano. 25% respondentów jako powód podało niechęć do jazdy w kasku. Cyklistów pokazujących Ci takie statystyki możesz zbyć odpowiedzią, że nie można odnosić badań przeprowadzonych po przeciwnej stronie kuli ziemskiej do Polski, bo tam wszystko jest na odwrót, więc jeśli tam dla części ludzi kaski są niepraktyczne i niewygodne, a część uważa, że głupio wyglądałaby w kasku jadąc w eleganckim ubraniu, to w Polsce będzie odwrotnie. W przypadku wypożyczalni rowerów dochodzą jeszcze inne kwestie — często korzysta się z nich nie planując tego wcześniej, a prywatny kask trzeba nosić ze sobą w czasie pieszej części podróży. Wypożyczanie kasków jest problematyczne ze względów higienicznych, dlatego w Melbourne zdecydowano się sprzedawać tanie kaski za kilka dolarów (raczej niewygodne i niezapewniające bezpieczeństwa). Mimo to, w Australii systemy rowerów publicznych funkcjonują dużo gorzej nawet w porównaniu do krajów, gdzie warunki do jazdy na rowerze są podobnie niebezpieczne. Rzecz w tym, że upadek rowerów publicznych osłabiłby Twoją pozycję polityczną, więc w ostateczności możesz wprowadzić obowiązkowe kaski dla pieszych i pasażerów komunikacji zbiorowej — jeśli ludzie będą cały czas mieli na sobie kask, to nie będą musieli martwić się, że nie mają go przy sobie w razie potrzeby skorzystania z wypożyczalni ani kombinować, w jaki sposób go ze sobą nosić. I po problemie. (Źródło)

Zasada nr 6. To Europa ma się dostosować do nas, a nie my do Europy. Od wielu lat wiadomo, że Polska zajmuje czołowe miejsca w rankingach bezpieczeństwa ruchu drogowego. Co prawda akurat w tych rankingach, gdzie liczby zabitych i rannych są uporządkowane malejąco, ale i tak. Czy powinniśmy w takim razie w pierwszej kolejności korzystać ze sprawdzonych rozwiązań krajów mających większe doświadczenie z ruchem rowerowym i uczyć się na ich błędach z przeszłości, a dopiero w oparciu o to wprowadzać dalsze udoskonalenia i dopracowywać szczegóły? Czy może to polski rząd już teraz powinien wyznaczać awangardowe, kontrowersyjne trendy w zakresie przepisów dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego, no może czasem czerpiąc co nieco z dorobku PRL?

Czy mamy się przejmować tym, że praktycznie żaden europejski kraj nie wpadł na takie genialne wynalazki jak np. obowiązkowe przeglądy techniczne rowerów, podatek drogowy dla rowerzystów czy wymóg wykupienia przez nich ubezpieczenia OC (a nawet, jeśli jakiś z nich kiedyś tam dawno wpadł, to potem się z tego wycofał), czy może to inni powinni brać przykład z naszych przestarzało-innowacyjnych rozwiązań? Dla Ciebie odpowiedź jest oczywista. To Polacy powinni jeździć np. do Holandii i uczyć tamtejsze władze, jak należy postępować z rowerzystami, a nie na odwrót.

z12501329qprzejazd-dla-rowerow
W podobnym tonie wypowiada się Daniel Chojnacki, oficer rowerowy z Wrocławia. — Zaproponowana nowelizacja cofa nas do epoki kamienia łupanego w zakresie trendów bezpieczeństwa ruchu. Co ważne, jest sprzeczna z ratyfikowaną przez Polskę konwencją wiedeńską, która jasno określa, że bezwzględne pierwszeństwo ma kierujący pojazdem na kierunku głównym. Dlatego rowerzysta jadący na wprost ma zawsze pierwszeństwo nad jakimkolwiek pojazdem, np. samochodem skręcającym np. w prawo. Stąd, jeśli proponowane przepisy wejdą w życie, to będą wymagały wypowiedzenia przez Polskę konwencji wiedeńskiej — komentuje.
Ale Adam Jasiński, odpowiedzialny za zmianę ustawy od strony legislacyjnej, odpowiada: — Polska to nie zachód Europy. Tu panuje inna mentalność na drodze i musimy pod tym kątem zmieniać nasze przepisy.
Otóż to. Konstytucja mówi jasno, że fundamentalne wartości takie jak polska prosamochodowa mentalność (szczególnie ta panująca wśród polityków) ma pierwszeństwo przed przyjętymi przez Polskę umowami międzynarodowymi, a nie na odwrót. (Źródło)

 

 

Zasada nr 7. Podpisane przez Polskę umowy międzynarodowe w naszym kraju nie obowiązują. A nawet jeśli obowiązują, to kto by się tym przejmował? Przecież nie po to zdecydowałeś się na karierę w polityce, żeby analizować te paragrafy stworzone nie wiadomo po co. I tak nikt nie się nie zorientuje, że według Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym pojazdy skręcające muszą co do zasady ustępować pojazdom jadącym na wprost, w tym również –- co zaskakujące -– biedarowerom i to jadącym po biedaścieżkach (ciekawe dlaczego, przecież każdy wie, że “Samochód Jest Najważniejszy”, a wszyscy inni powinni zawsze usuwać mu się z drogi). Albo że według Konwencji Wiedeńskiej o znakach i sygnałach drogowych zielone światło znaczy “jedź”, a po wprowadzonych przez Ciebie zmianach oznaczałoby “zatrzymaj się” (w odniesieniu do cyklistów). A że obcokrajowcy jeżdżący na rowerze po Polsce i tak nie będą musieli posiadać karty rowerowej mimo największych wysiłków ministerstwa? Oj tam, ujdzie w tłumie.

I w ten sposób dochodzimy do najważniejszego punktu, czyli…

Zasada nr 8. Wiedza szkodzi. „Ucz się ucz, a garb ci sam wyrośnie”, jak to mówią. Jesteś zapracowany, masz ważniejsze sprawy na głowie niż studiowanie jakichś analiz, raportów, przeglądów najlepszych praktyk czy prawa międzynarodowego. Ciebie po to zatrudnili w ministerstwie, żebyś majstrował przy czymś, na czym się nie znasz.

Do tego jeszcze byś mógł dowiedzieć się, że Twoje przesądy na temat rowerów są bezpodstawne, Twoje pomysły na temat bezpieczeństwa – naiwne, a nawet przez swoje zaślepienie kulturą prosamochodową przyczyniasz się do utrwalenia pozycji Polski jako czarnego punktu na mapie Europy. Dostałbyś jeszcze dyskomfortu psychicznego, a po co Ci to?

Wiceminister Jerzy Szmit, który wcześniej dwukrotnie stracił „prawko” z powodu jazdy samochodem zagrażającej bezpieczeństwu, odpowiada na pytania dziennikarzy w sprawie propozycji mających według niego poprawić bezpieczeństwo na drogach (m. in obowiązkowe „prawko” dla rowerzystów). Widzisz w jego oczach tę szczerą troskę o niechronionych uczestników ruchu drogowego, dla których głównym zagrożeniem są pędzące samochody? Takich właśnie fachowców od bezpieczeństwa nam trzeba w rządzie.
(Zdjęcie: oficjalna strona Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa)

Zresztą, wyborcy Cię tam egzaminować nie będą, nikt nie będzie kwestionował Twojego autorytetu. Jeśli na przykład w ministerstwie jesteś odpowiedzialny za transport drogowy, to wystarczy, że w przeszłości raz czy dwa straciłeś prawo jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej i takie tam. Od razu widać, że masz doświadczenie w szybkiej jeździe samochodem. A czy może być w transporcie drogowym coś ważniejszego, niż szybka jazda samochodem? Wszelkie porównania np. do reformowania Kodeksu karnego przez bandytę (“w celu przeciwdziałania przestępczości”) byłyby w takim przypadku absolutnie nie na miejscu.

Pamiętaj: nie kompetencje, lecz szczera chęć zmniejszenia liczby wypadków z udziałem rowerzystów (oczywiście najlepiej w wyniku zmniejszenia liczby samych rowerzystów) uczyni Cię wzorowym politykiem. Nie przejmuj się malkontentami –- ludzie trochę poprotestują, ponarzekają, ale prędzej czy później Ci podziękują(!). W każdym razie na pewno szczęśliwi będą Twoi następcy, którzy będą musieli naprawiać stworzone przez Ciebie buble prawne i sprzątać bałagan, jaki im zaserwowałeś.

Aktualizacja

Nie obawiaj się poszerzać listy przedstawionych tu porad. O tym, że nie jest ona zamknięta, świadczy choćby wypowiedź Wojciecha Pasiecznego, byłego policjanta i biegłego sądowego z zakresu rekonstrukcji wypadków:

„Należałoby jeszcze wycofać przepis przyzwalający rowerzystom na wyprzedzanie samochodów z prawej strony. To bardzo niebezpieczne. Zagraża nie tylko rowerzystom, ale i kierowcom wykonującym manewr skrętu w prawo”  – powiedział fan przywrócenia niezgodnego z Konwencją Wiedeńską przepisu odbierającego rowerzystom pierwszeństwo przed skręcającymi pojazdami. To oczywiste, że rowerzyści wyprzedzający wolno jadące pojazdy z prawej strony stanowią zagrożenie dla kierowców, gdyż skręcające auta mogą zostać przez nich staranowane i zmiażdżone. Dlatego internauci już pospieszyli z poparciem dla pana eksperta: „Nie poprzestajemy na półśrodkach! Domagajmy się zakazu wyprzedzania również z lewej strony. Ekspert ma racje ze rowerzyści to zagrożenie dla zakręcających nagle ale bezpiecznie kierujących!„, „To może jeszcze tak: „Rowerzysta wyprzedzany tuż przed skrzyżowaniem ma obowiązek skręcić na tym skrzyżowaniu w prawo na wypadek, gdyby kierowca samochodu też chciał skręcić w prawo” – tak, żeby nie było żadnych pretensji o jakieś zajeżdżanie drogi.


Inspiracją do stworzenia tego wpisu były poradniki (w języku angielskim), takie jak: dla ludzi  oprotestowujących wszelkie inwestycje rowerowe, leniwych urzędników tworzących polityki rowerowe, projektantów bubli rowerowych i beznadziejnych dziennikarzy piszących artykuły na temat rowerzystów. W nich również możesz znaleźć wiele przydatnych wskazówek!


Linki:

Dwukrotnie tracił prawo jazdy. W rządzie PiS zajmie się…transportem drogowym

(“Przypomnijmy, w lipcu bieżącego roku Jerzy Szmit stracił prawo jazdy po tym, jak został zatrzymany przez policję, gdy wyprzedzał na podwójnej ciągłej. Wskutek tego  zdarzenia przekroczył dopuszczalny limit punktów karnych (…) Poseł już w 2009 stracił prawo jazdy po raz pierwszy — wówczas również przekroczył dozwoloną liczbę punktów. Ponadto w 2010 roku sąd w Mrągowie ukarał go za zbyt szybką jazdę w miejscowości Sorokwity.”)

Łamanie prawa zalegalizowane
(„Możemy być prawie pewni, że w 2011 roku nasze i tak czarne statystyki staną się jeszcze bardziej tragiczne. (…) Na największą hipokryzje zakrawa jednak fakt, że Sejm i Senat uzasadniają zmiany „przeciwdziałaniem wypadkom drogowym”. Wytłumaczenie to jest tym bardziej rozkoszne, że najczęstszą przyczyną zdarzeń drogowych w kraju, niezmiennie od lat, pozostaje niedostosowanie prędkości do warunków jazdy. Niestety wszystko wskazuje, że to się nie zmieni. Przecież przekraczanie prędkości właśnie stało się legalne!”)

Przepisy o przekraczaniu prędkości do poprawki
(„Po wprowadzeniu zmian pod koniec 2010 roku, w 2011 liczba ofiar śmiertelnych wypadków wzrosła o 288 osób (7,5%), odwracając trwający od trzech lat trend spadkowy w tempie 11% rocznie. Dzięki temu Polska stała się najbardziej niebezpiecznym krajem w UE-28, zajmując pierwsze miejsce pod względem liczby zabitych w wypadkach drogowych w przeliczeniu na milion mieszkańców.”)

Zielona strzałka bez badań?
(“Uzasadnienie projektu, przedstawione na stronach internetowych Ministerstwa Transportu mówi: “Z uwagi na brak badań w kierunku negatywnego wpływu stosowania sygnalizatora typu S-2 na bezpieczeństwo pieszych (…) zasadnym jest odstąpienie od tego sztywnego zapisu.” W naszej opinii brak badań wpływu na pieszych jest wadą projektu i uzasadnia działanie przeciwne do zaproponowanego przez Ministerstwo. (…) Pragniemy też zwrócić uwagę na badania fińskie, które — choć dotyczą skrzyżowań bez sygnalizacji — to jednak, ze względu na to, że „zielona strzałka” w istocie zmienia skrzyżowania z sygnalizacją na skrzyżowania zwykłe, mogą i powinny być punktem odniesienia w dyskusji o sygnalizatorze S-2. Najwięcej kolizji z rowerzystami na przejeździe rowerowym dwukierunkowym odnotowano przy prawoskręcie pojazdu samochodowego z rowerzystą zbliżającym się z prawej strony pojazdu. Wynika to stąd, że kierujący pojazdem koncentruje swoją uwagę na pojazdach samochodowych zbliżających się z lewej strony.”)

Posłowie chcą utrudnić życie rowerzystom. Dla ich dobra
(“Parlamentarny zespół ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego chce nakazać rowerzystom, by zatrzymywali się na drodze rowerowej przed samochodem nawet wtedy, gdy mają zielone światło. — To dla dobra rowerzystów — zapewniają inicjatorzy tego pomysłu, który rowerzyści kwitują słowem: poroniony.”)

List otwarty do Policji ws medialnego wizerunku rowerzystów
(“My równoprawni użytkownicy dróg używający roweru do komunikacji, transportu, rekreacji czy sportu sprzeciwiamy się kreowaniu przez polską Policję wizerunku nieoświetlonego rowerzysty, używającego dróg publicznych pod wpływem alkoholu i ginącego na nich z własnej winy. (…) Policja najwyraźniej porzuciła plany poważnych zmian w bezpieczeństwie ruchu drogowego, np. poprzez zmianę mentalności kierowców, ograniczenie przyzwolenia do szybkiej jazdy, czy promowanie szacunku do pieszych i rowerzystów. Zamiast tego Policja zajmuje się tworzeniem wygodnego dla siebie alibi i poprawą własnego samopoczucia, przy braku realnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa rowerzystów.”)

Europa wobec nietrzeźwych rowerzystów
(“O ile w zasadzie wszędzie obowiązują surowe kary dla kierowców, to nietrzeźwi rowerzyści traktowani są bardzo liberalnie. (…) [Polska] W więzieniach od 2004 co roku siedzi więcej nietrzeźwych rowerzystów niż pijanych kierowców! (…) Nietrzeźwość na rowerze to drugie najczęstsze przestępstwo i siódma najpopularniejsza przyczyna trafienia do więzienia w Polsce. (…) Z 5595 osób które jadąc np. samochodem spowodowały wypadek w którym kogoś trzeciego zraniono do więzienia poszło zaledwie 26, a z 2076 osób które kogoś zabiły lub naprawdę ciężko raniły (np. czyniąc z kogoś kalekę) do więzienia trafiło jedynie 120 osób. W więzieniach siedzi więc więcej rowerzystów, którzy nikomu nie zrobili krzywdy, a jedynie teoretycznie komuś zagrażali, niż osób, które kogoś trzeciego zraniły lub nawet zabiły! (…) W zasadzie każde inne państwo ma prawo bardziej liberalne niż Polska, nawet jeśli teoretycznie obowiązujący limit to 0‰.”)

Pijani rowerzyści są jak piesi, czy pędzą 70km/h jak TIRy?
(“Do Trybunału sprawę możliwej niekonstytucjonalności polskich przepisów zgłosiły w 2009 roku same sądy. W uzasadnieniu czytamy: “Zdaniem sądów pytających zachowanie nietrzeźwego pieszego oraz nietrzeźwego rowerzysty na drodze są w swej istocie podobne.” (…) Trybunał Konstytucyjny nie podzielił argumentacji sądów. Rowerzyści będą wciąż traktowani tak samo jak kierowcy osiągających 250km/h aut, czy prowadzący 40-tonowe ciągniki siodłowe.”)

Odblaski dla pieszych i ich rowerowe konsekwencje
(“Najbardziej niebezpieczny i najbardziej odczuwalny skutek będzie taki, że kierowcy od teraz przestaną wypatrywać czegokolwiek, co nie daje po oczach z odległości kilometra płachtą odblaskową wielkości namiotu. Kierowcy poczują się bezkarnie, będą mniej uważać na drodze, a całkiem możliwe, że zaczną też z tej okazji jeździć szybciej (będą wierzyli, że w razie co pieszego będzie widać z daleka). A to oznacza znaczne pogorszenie bezpieczeństwa dla rowerzystów i to nie tylko tych nieoświetlonych. Kierowcy tłuc będą zresztą nie tylko w cyklistów — słupy, drzewa, zwierzęta, zaprzęgi konne i zakręty też odblaskowych płacht nie noszą.”)

Ryzyko realne, lecz źle oceniane – o urazach głowy wśród rowerzystów raz jeszcze
(“Jeżeli chodzi o problematykę kasków, to można zauważyć, że w razie wypadku piesi (26%) i kierowcy (24%) są bardziej narażeni na urazy głowy niż rowerzyści (17%).”)

Kaski z głów?
(“krajom które karzą zwykłych rowerzystów za brak kasku nie udało się zredukować częstości urazów głowy wśród rowerzystów, pomimo procentowego wzrostu liczby osób jeżdżących w kasku na rowerze. Jedyny uzyskany efekt to spadek liczby rowerzystów i pogorszenie zdrowia publicznego.”)

Obowiązkowe kaski rowerowe, a pasy bezpieczeństwa
(“Krytycy zapytają na pewno „czemu nie może być tak, że kaski będą obowiązkowe, a ruch rowerowy będzie rosnąć bez skrępowania?”. Odpowiedz jest prosta, bo to teoria bez pokrycia w badaniach na ten temat. (…)
Generał Wojciech Jaruzelski w jednym z wywiadów dla „Polityki” podzielił się z czytelnikami swoją refleksją na temat przemian 1989 roku. Otóż generał dopuszczając prywatną działalność gospodarczą przewidywał, że będzie ona niszowa, bo rywalizację wygrają przedsiębiorstwa państwowe i spółdzielcze. Opinię tą motywował tym, że człowiek będzie wydajniej pracował „na swoim” (skoro jest członkiem spółdzielni), lub pracując dla Państwa (dobra wspólnego), niż pracując dla (nazwijmy to kolokwialnie) „prywaciarza”. Chciałoby się powiedzieć: co za naiwność! (…) O ile zwolennicy zwiększenia wydajności gospodarki poprzez jej nacjonalizację już nam na szczęście nie grożą, to ciągle realne jest „okaskowanie”, a przez to zablokowanie raczkującego transportu rowerowego w Polsce.”)

Obowiązek kasków rowerowych, a bezobsługowe wypożyczalnie rowerów miejskich
(“System z Melbourne ma 600 rowerów, więc jest podobnej skali jak ten z Dublina, a jednak jego popularność jest 50 krotnie mniejsza. Melbourne wygląda mizernie zwłaszcza jeśli zestawimy ten system z naszym krakowskim BikeOne. Kilkakrotnie mniejszy system w Krakowie ma 66 000 wypożyczeń w ciągu roku, czyli ponad 3 razy więcej, pomimo że Kraków ma 3 razy mniej stacji bazowych (16 do 50 w Melbourne), oraz 5 razy mniej rowerów (120 przy 600 w Melbourne).
„Pozytywny” efekt obowiązkowych kasków rowerowych? (…) Klęskę polityki obowiązkowych kasków rowerowych pokazuje zwłaszcza ta mapa ukazująca rozwój bezobsługowych sieci wypożyczalni rowerów na całym świecie. Kilkakrotnie bogatszy od Polski kraj: Australia ma mniej wypożyczalni rowerów miejskich niż Polska. Czy chcemy tego samego?”)

Marek Dworak a kwestia jazdy w słuchawkach
(“Na podstawie tych prostych testów, można z pewnością stwierdzić, że: Rowerzysta korzystający z słuchawek dousznych, słuchając muzyki na umiarkowanym poziomie, jest w stanie usłyszeć dużo więcej dźwięków z otoczenia, niż kierowca samochodu, nawet wtedy gdy ten drugi ma wyłączone radio! (…) “Ubytek częściowy lub całkowity słuchu nie musi stanowić przeciwwskazania zdrowotnego do uzyskania uprawnień do kierowania pojazdami przez osobę ubiegającą się o prawo jazdy kategorii A, A1, B, B1, B+E, T (…)” Czyli, że osoba całkowicie głucha może prowadzić nawet SUVa z przyczepą kepmingową, a panu Markowi Dworakowi przeszkadza rowerzysta z słuchawkami na uszach.”)

Rowerzystom jest dalej od przestrzegania przepisów niż kierowcom?
(“W ciągu trzech lat poszkodowane w ten sposób [z winy rowerzystów] zostały 274 osoby – w tym 4 zginęły, a 41 zostały ciężko ranne. Stanowi to 0,02% zabitych i 0,15% rannych na polskich drogach w tym okresie – liczbę znikomą w porównaniu do udziału rowerzystów w liczbie wypadków czy szacowanego udziału w liczbie podróży. W przeciwieństwie zatem do wypadków powodowanych przez kierowców pojazdów silnikowych, w zdecydowanej większości wypadków powodowanych przez rowerzystów obrażenia odnosi tylko sam sprawca. Rower należy uznać za pojazd bardzo bezpieczny, gdyż rowerzyści – nawet poruszający się niezgodnie z przepisami – nie stanowią istotnego zagrożenia dla innych uczestników ruchu.”)

Obowiązkowa karta rowerowa dla dorosłych to nietrafiony pomysł
(“Większość zdarzeń z udziałem rowerzystów również wynika z winy kierujących pojazdami silnikowymi, zaś najczęstszymi przyczynami jest nieudzielanie przez nich pierwszeństwa przejazdu i nieprawidłowe wyprzedzanie. (…) W Danii czy Holandii nie istnieje coś takiego, jak obowiązkowa karta rowerowa. Holendrzy i Duńczycy bazują na odpowiednim wychowaniu komunikacyjnym obowiązkowo przeprowadzanym w szkołach. Zajęcia kończą się praktycznym testem, jednak młodzi cykliści nie otrzymują żadnego formalnego dokumentu dopuszczającego do poruszania po drogach.”)

Dziennikarzu: rower to trudny temat
(“(…) “Zakaz jazdy bez kasku, ograniczenia prędkości, cenzus wieku dla rowerzystów, ubezpieczenia na wzór samochodowego OC – Europa reguluje rowerowy boom.” Twierdzenie to jest wyssane z palca. Unia Europejska nie prowadzi takich działań.”)

Dwa lata nowych „rowerowych” przepisów
(“Dwa lata temu, 21 maja 2011 roku weszła w życie „rowerowa”  nowelizacja ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Przywróciła ona zgodność przepisów krajowych z Konwencją Wiedeńską o ruchu drogowym i wyeliminowała z przepisów liczne absurdy.”)

Medialne zamieszanie z przepisami?
(“Obowiązek „karty rowerowej” znanej z czasów PRL-u będzie powodował nierówność osób wobec prawa, spowoduje wzrost biurokracji i nie wpłynie na poprawę bezpieczeństwa. Zgodnie z Konwencją Wiedeńską o ruchu drogowym (Dz. U. z 1988 roku nr 5 poz. 40) nie można wymagać od kierującego rowerem w ruchu międzynarodowym (np. niemieckiego turysty podróżującego przez Polskę) jakichkolwiek uprawnień do kierowania rowerem ani karać go za brak takich uprawnień.”)

W policji tydzień bez żenującej wtopy — tygodniem straconym
(“Policjanci nie znają prawa! Nie mają o nim pojęcia. Wygadują bzdury. Wprowadzają w błąd. Stwarzają realne zagrożenie na drogach. I utrudniają powstawanie rowerowej infrastruktury. Ich wiedza w temacie rowerów nie jest nawet zerowa — momentami jest wręcz ujemna.”)

Złamany kręgosłup i żuchwa? Policja radzi: Załóż kask
(“Nie wiem jaką woltę logiczną trzeba wykonać, by dojść do wniosku, że założenie kasku rowerowego ochroni kogoś przed złamaniem żuchwy?

(…) Wypowiedzi o kasku w kontekście złamania kręgosłupa wolę w ogóle nie rozpatrywać. Poniżej pewnego poziomu po prostu się nie schodzi. Nawet w akwalungu!”)

Art. 3 PoRD zreinterpretowany! czyli o granicach absurdu …
(“Argumenty przeciwników nowej interpretacji powołujących się na to, że w ten sposób ograniczamy pierwszeństwo do granic absurdu i uniemożliwiamy normalne poruszanie się po mieście, ucinane są krótko: „to dla Waszego bezpieczeństwa”. Okazuje się, że wystarczy zakazać wypadku i pozbędziemy się ich raz na zawsze.”)

Najbardziej absurdalne urzędnicze cytaty dotyczące rowerów — lista przebojów
(“Jeśli narzekają na tłok, to niech sobie kupią węższe rowery.”)

10 najgłupszych wypowiedzi o rowerach — lista przebojów
(“Ponadto nie wolno zapominać o różnych zagrożeniach, w których rower lub rower z bagażem bądź inny pojazd może posłużyć do celów terrorystycznych”)

Dzień z życia maniaka bezpieczeństwa
(“Wiem co powiecie: „Jazda po mieście 12-metrową ciężarówką palącą 38 litrów benzyny na sto kilometrów, nie jest zbyt praktyczna.” Ale za to jest bezpieczna! (…) Zamykam auto, wysiadam z kabiny, patrzę i… cholera, to już trzecia rozjechana Panda w tym miesiącu. Kiedy ci bezmyślni handlowcy nauczą się malować auta w widoczne kolory. Nie wiedzą, że z ciężarówki nie mam prawie żadnej widoczności przy cofaniu?”)

Rok 2017: Gdyby poseł Mroczek został Ministrem Transportu
(“Trochę dziwnie się jeździ po Warszawie od kiedy nałożono obowiązek chodzenia i jeżdżenia autem w kamizelce odblaskowej i kasku. Ktoś z lobby rowerowego pokazał Ministrowi Mroczkowi dane, że kierowcy i piesi mają więcej wypadków niż cykliści i w dodatku częściej doznają urazów głowy. Minister chyba nie zrozumiał ironii 😉 (…)
W końcu dojeżdżam do stacji diagnostycznej. Kolejka kończy się na Służewiu, bo, jak się okazuje, jest to jedyna stacja w województwie nie tylko od rowerów nietypowych, ale też rowerków dziecięcych i przyczepek. A one przecież też muszą mieć przegląd, by móc się bezpiecznie poruszać po drogach i chodnikach wzdłuż ulic.”)

Policyjny pomysł z zatrzymywaniem oczami kierowcy
(“Tym razem będę gotowy. Choćby cyklista rzucił kotwicę i zatrzymał się w miejscu — wyhamuję!
Wyhamowałem. Niestety autobus miejski za mną nie dał rady. 7 rannych w środku — ktoś rozbił głowę o kasownik, ktoś przyładował czaszką w szybę kabiny kierowcy, jeszcze inny próbowali hamować żebrami o stalowe poręcze. Plus blisko 30 lżej rannych — siniaki, otarcia, obicia. (…) Genialny był ten pomysł Policji, by cykliści zatrzymywali się na zielonym.”)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s